Nazwa urządzenia bluetooth sparaliżowała lot do hiszpanii!
Wyobraźcie sobie: ponad oceanem, w komfortowym samolocie United Airlines, nagłe rozkazy załogi, panika wśród pasażerów i gwałtowne zawracanie na Newark. Wszystko przez. nazwę urządzenia Bluetooth. To nie scenariusz filmu katastroficznego, ale realny incydent, który wstrząsnął światem lotnictwa.

Błąd, który kosztował czas i nerwy setek osób
Lot 236, mający przetransportować pasażerów do Palma de Mallorca, musiał przerwać podróż zaledwie godzinę po starcie. Powodem była, jak się okazało, nietypowa nazwa urządzenia Bluetooth wykryta przez systemy bezpieczeństwa. Początkowo załoga prosiła o wyłączenie wszystkich urządzeń bezprzewodowych, jednak sytuacja szybko się zaogniła, gdy okazało się, że problem dotyczy konkretnego urządzenia, a jego nazwa budziła podejrzenia związane z potencjalnym zagrożeniem.
Według relacji świadków, atmosfera na pokładzie gęstniała z każdą chwilą. Najpierw uprzejme prośby, potem ostrzejsze ostrzeżenia, a w końcu komunikat o traktowaniu sytuacji jako potencjalnego zagrożenia bezpieczeństwa. Decyzja o zawróceniu była nieunikniona – w lotnictwie nawet najmniejsze podejrzenia muszą być traktowane z najwyższą ostrożnością.
Co dokładnie kryła się za tą problematyczną nazwą? Nieoficjalne źródła podają, że chodziło o głośnik Bluetooth, którego właściciel nadał mu określenie składające się z czterech liter, które mogły zostać zinterpretowane jako odniesienie do zagrożenia. Choć oficjalne potwierdzenie tej informacji wciąż nie nadeszło, a dyskusje w mediach społecznościowych szaleją, sam fakt, że tak banalna rzecz jak nazwa urządzenia doprowadziła do tak poważnych konsekwencji, jest zaskakujący.
Po wylądowaniu samolot przeszedł szczegółowe kontrole, włącznie z przeszukaniem luku bagażowego, a pasażerowie musieli opuścić pokład. Ta sytuacja pokazuje, jak bardzo Technologia, która ma ułatwiać nam życie, może stać się źródłem problemów, jeśli nie zachowamy odpowiedniej ostrożności. Co więcej, przypomina o konieczności przemyślenia nazwy nadawanej naszym urządzeniom – bo kto wie, kiedy może ona spowodować zakłócenie lotu?
Incydent ten z pewnością skłoni wielu pasażerów do zastanowienia się, zanim ponownie uruchomią Bluetooth podczas lotu. A dla linii lotniczych jest to kolejny argument za wprowadzeniem bardziej szczegółowych procedur weryfikacji urządzeń i ich nazw. Jedno jest pewne: ta historia na długo zapadnie w pamięć pasażerów lotu 236 i posłuży za przestrogę dla wszystkich.
