Misja pokoju na granicy kryzysu: dlaczego świat odwraca się od onz?

Z raportów Sipri wynika, że globalne operacje pokojowe znajdują się w dramatycznym zawieszeniu. Nie chodzi tylko o zmniejszoną liczbę żołnierzy – to systematyczne wycofywanie się państw, finansowe niedofinansowanie i geopolityczne napięcia, które podważają fundamenty multilateralizmu. Czy to zapowiedź końca ery pokojowych interwencji?

Kto zastępuje europejczyków i amerykanów w strefach konfliktów?

Tradycyjni filary operacji pokojowych – państwa europejskie i Stany Zjednoczone – stopniowo wycofują swoje siły i wsparcie finansowe. Niespodziewanym zwrotem jest dominacja państw z Afryki Subsaharyjskiej i Azji Południowej w roli głównego dostawcy personelu dla misji pokojowych. Uganda, Nepal, Bangladesz i Indie to już nie tylko obserwatorzy, ale realni liderzy w utrzymywaniu pokoju na świecie. To fundamentalna zmiana, która zmusza do refleksji nad nowymi dynamikami globalnej polityki.

Katastrofalny spadek finansowania: misje pokojowe na krawędzi

Katastrofalny spadek finansowania: misje pokojowe na krawędzi

Sytuacja finansowa jest alarmująca. W lipcu 2025 roku operacje pokojowe ONZ borykały się z deficytem w wysokości 2 miliardów dolarów – ponad 35% budżetu. To bezpośredni skutek niechęci państw członkowskich do ponoszenia kosztów utrzymania pokoju. Konsekwencje są oczywiste: redukcje personelu, wstrzymanie operacji w miejscach, gdzie potrzeba ich najbardziej, a nawet zagrożenie całkowitym zawieszeniem niektórych misji. Zabiegi takie jak te w Libanie, gdzie Stany Zjednoczone naciskały na zakończenie misji FPNUL, stają się normą.

Raport Sipri wyraźnie wskazuje na pogłębiający się kryzys – w 2025 roku nastąpił aż 17-procentowy spadek liczby żołnierzy i funkcjonariuszy policji w operacjach pokojowych, co stanowi najgłębszy spadek od 2000 roku. Warto zauważyć, że redukcje dotknęły szczególnie Afrykę Subsaharyjską, choć także inne regiony, takie jak Bliski Wschód i Azja. Wyjątkiem jest Ameryka, gdzie nastąpił wzrost liczby personelu, głównie dzięki wzmocnieniu misji w Haiti.

Prawdziwe zagrożenie? Według Jaïra van der Lijn, dyrektora Programu Operacji Pokojowych i Zarządzania Konfliktami w Sipri, obecne tendencje mogą prowadzić do osłabienia multilateralnej kontroli nad konfliktami i marginalizacji ONZ. Konsekwencją może być wzrost liczby konfliktów i pogorszenie sytuacji ludności cywilnej. Czy to początek nowej ery chaosu?

Kto teraz utrzymuje pokój?

Kto teraz utrzymuje pokój?

Obecnie aż 73% personelu operacji pokojowych skupionych jest w zaledwie pięciu misjach, z czego cztery znajdują się w Afryce Subsaharyjskiej. Oprócz ONZ, coraz większą rolę odgrywają organizacje regionalne, takie jak Unia Afrykańska, CEDEAO i OBWE. Niestety, również one borykają się z niedoborem finansowania i utrudnionym podejmowaniem decyzji, co wynika z rywalizacji geopolitycznej.

Zamiast europejskich i amerykańskich żołnierzy, w strefach konfliktów pojawiają się funkcjonariusze z Rwandy, Kenii, Nepalu i innych państw Afryki Subsaharyjskiej i Azji. To pokazuje, że nowa mapa sił w operacjach pokojowych rysuje się na naszych oczach.

Liczby mówią same za siebie: w 2025 roku w operacjach pokojowych brało udział 78 633 funkcjonariuszy, co stanowi o 49% mniej niż w 2016 roku i najniższy poziom od ponad dwóch dekad. To alarmujący sygnał dla globalnego bezpieczeństwa.