Deficyt chipów: twoja nowa elektronika będzie droższa – i tak na dłużej

Ceny elektroniki konsumenckiej będą rosły, a to nie chwilowy trend. Giganci technologiczni walczą o każdy chip, a to przekłada się na wyższe koszty dla nas wszystkich. Od iPhone'ów po konsole Xbox – portfel będzie odczuwał skutki braku pamięci.

Szał po ai drenuje zasoby produkcyjne

Problem nie jest nowy, ale teraz przybiera na sile. Masowa budowa centrów danych do obsługi sztucznej inteligencji wywołała prawdziwą „gorączkę” zapotrzebowania na pamięć, a producenci nie nadążają za popytem. Meta, Google i Amazon rywalizują z Apple i Microsoft o dostęp do ograniczonych zasobów, co bezpośrednio wpływa na ceny urządzeń, które kupujemy.

Sanjay Mehrotra, CEO Micron, przestrzega, że sytuacja będzie się utrzymywać nawet po 2027 roku. „Popyt zdecydowanie przewyższa podaż”, podkreśla. Analitycy TF International Securities szacują, że do 2027 roku aż 15-20% mocy produkcyjnej przeznaczonej dla elektroniki konsumenckiej zostanie przekierowane do centrów danych obsługujących AI. To oznacza, że mniej chipów trafi do naszych smartfonów i laptopów.

Co to oznacza dla konsumentów? Microsoft już podnosił ceny konsol Xbox, a Apple podrożyło Maci i iPady o kilkaset dolarów. Tim Cook, CEO Apple, porównał sytuację do „powodzi stulecia”. Elon Musk, zgadzając się z tą oceną, nazwał wzrost kosztów pamięci „największym wzrostem cen, jaki kiedykolwiek widział”.

Kto na tym zarabia? producenci pamięci

Kto na tym zarabia? producenci pamięci

Wygląda na to, że producenci pamięci, tacy jak Micron, zyskują na napiętej sytuacji. Wall Street reaguje na to entuzjastycznie – akcje Micron poszybowały w górę po ogłoszeniu rekordowych kontraktów wartych 100 miliardów dolarów. Firmy te, korzystając z sytuacji, przekierowują produkcję w stronę dużych klientów AI, którzy są gotowi płacić znacznie wyższe ceny.

Analitycy Jefferies prognozują wzrost cen pamięci o 40-50% w trzecim kwartale tego roku, a kolejne 30-40% w czwartym. Prognozy na rok 2027 również nie są optymistyczne – oczekiwane wzrosty interanualne sięgają 40-45%. IDC ostrzega przed trudną drugą połową 2026 roku dla rynku PC, prognozując spadek sprzedaży o 11,3%, a nawet 20% w ostatnim kwartale.

Choć branża inwestuje w zwiększenie produkcji, uruchomienie nowych linii produkcyjnych wymaga czasu. Nie ma gwarancji, że firmy takie jak Apple obniżą ceny MacBooków czy iPadów, nawet jeśli koszty komponentów spadną. W najbliższym czasie będziemy więc płacić więcej za elektronikę, a to wszystko za sprawą pędu sztucznej inteligencji.

Jak to wpłynie na naszą gospodarkę? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Jedno jest pewne – wyższy koszt technologii będzie wpływał na konkurencyjność firm i siłę nabywczą konsumentów. Czy jesteśmy na to gotowi?